piątek, 29 lipca 2011

Dzień jak (nie)codzień

Niezwykłe. Nie spędziłam dziś dnia przed komputerem., tylko z Anią. Latałyśmy po osiedlu, rozmawiając o naszych podstawówkowych "przyjaciołach". Mam nadzieję, że to wszystko już za mną i w liceum nie będę musiała spotykac się z tymi...tymi...nawet nie wiem jak nazwac takich ludzi. Okrutnicy. To dobre określenie.
Może jutro wybiorę się z Anią do miasta i kupię jakąś fajną mangę, albo jakiś ładny piórnik, taki żebym mogła go popisac ^^

Tęsknię za Tobą W., chociaż nadal czuję gorycz. Zdradziłaś mnie, pozwoliłaś odejśc. Nie przyznajesz się do mnie i pewnie tak już pozostanie. Wiedz W, że nie mogę o Tobie zapomniec. Za wszystko ci dziękuję i przepraszam. Wierzę, że gdyby nasza ostatnia rozmowa potoczyła się inaczej, nie byłybyśmy pokłócone.

Jutro mija rok, od kiedy poznałam moją miłość, dlatego zależy mi na jutrzejszym spotkaniu jej. Chciałabym, żeby było jak w "Nana": "Hej, K. pamiętasz jak się poznaliśmy?". Musicie wiedzieć, że dzięki tej osobie jestem tym kim jestem. Wiem, że nigdy nie będziemy razem, wiem, że za bardzo się różnimy, ale zawsze chcę być obok i chronić moją miłość. Inaczej nie mogłabym nazwać tego miłością..
Koniec tego dobrego. Idę oglądać dramę.
Żegnam czytelników widmo :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz